|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Iza Dajwłowska |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Kto tu sobie żarty stroi ?
Na szczęście obok poważnych, a nawet dramatycznych spotkań z klientami zdarzają się też i humorystyczne. Pewnego razu karty pokazały, że pewna pani wielką miłością darzy jakiegoś małego człowieczka. - Niewielu ma pani przyjaciół. Jest pani skoncentrowana na życiu rodzinnym. Szczególną opieką otacza pani dziecko. Chłopca. On jest chory. - Tak, to mój Maciuś kochany. On taki ostatnio biedny, taki schorowany. - Sprawi mu pani niedługo jakąś przyjemność. - Tak, tak. Chcę mu kupić jakąś zabaweczkę, memu biedactwu. I tak ta rozmowa jeszcze trwała i trwała. Iza i jej klientka rozmawiały o głębokiej relacji między kobietą i będącą pod jej opieką małą istotką. To był jej cały świat, wszystko, co w życiu najważniejsze. - Bo wie pani, pani Izo, ta moja psinka... "Psinka? Ciekawe określenie", pomyślała Iza, ale nie zbiło jej to na razie z tropu. - Bo tylko pani mnie zrozumiała! Nikt tak mnie nie rozumie. Ja tak kocham tego Maciusia. A to taki kundelek. Wie pani, taki całkiem brzydki. No, tego było za wiele. Dziecko okazało się psem! Kto tu sobie żarty stroi: klientka czy tarot? Ale chyba tylko tarot mógł odkryć całą prawdę o tym, że ktoś traktuje pieska jak własne dziecko. źródło: www.gwiazdy.com.pl/5_99/18.htm |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||